21.12.2011
Cały czas trzeba się uczyć
ROZMOWA. - Dopóki jeżdżę, chcę zdobywać najważniejsze tytuły - mówi żużlowiec TOMASZ GOLLOB, mistrz świata z 2010 roku, zapowiadając powrót na podium cyklu Grand Prix w najbliższym sezonie
Tomasz Gollob w tym roku skończył 40 lat. I wciąż jest sportowcem z najwyższej półki. Fot. TOPOL
- Gdy analizuje Pan miniony sezon, co bardziej bolI: to, że nie obronił Pan tytułu indywidualnego mistrza świata, czy to, że wypadł poza podium Grand Prix po trzech latach z rzędu sięgania po medale?
- Myślę, że w sporcie nie ma bolesnych rzeczy. Ciężką pracę koronuje medal. Albo jego brak. W tym roku nie wywalczyłem miejsca w pierwszej "trójce", ale złożyły się na to pewne rzeczy. Mam na myśli zmianę tłumików oraz szereg innych korekt, które spowodowały, że poprzeczka została zawieszona wyżej. Od początku trzeba szukać nowych, dobrych ustawień, a to zajmie trochę czasu, nie tylko mnie, ale i innym zawodnikom. Dlatego mając na uwadze nowe rzeczy, które niezależnie od żużlowców zostały wprowadzone, bólu nie czuję.
- Pomińmy narzuconą technologię. Problem mógł też istnieć w Pana mentalności. Po zdobyciu w 2010 roku złotego medalu MŚ, na który polski "czarny sport" czekał 37 lat, był Pan żądny obronienia tytułu...
- Trudno powiedzieć, czy była to także kwestia obciążenia psychicznego. Gdybyśmy w ostatnich miesiącach ścigali się na starych tłumikach, być może powodów należałoby szukać w "ciśnieniu", które jest wywierane na zawodniku broniącym tytułu mistrza świata. W moim przypadku kluczowe było znalezienie odpowiednich ustawień motocykla. Jeśli przed sezonem parametry zostają zmienione, naprawdę trudno jest wszystko w jednym momencie przestawić. Zmiany stanęły w opozycji do lat mojej pracy i doświadczeń. Gdy już wydawało się, że znalazłem rozwiązanie, zawsze nastę- powało coś złego, na przykład defektowały silniki. Upływają jednak kolejne tygodnie i z pewnością efekty mojej pracy będą lepiej widoczne, bo wzrosną osiągi motocykli.
- Po ostatniej rundzie Grand Prix w Gorzowie Wielkopolskim kręcono nosem, że Tomasz Gollob zajął dopiero 5. miejsce. Wtedy z przekąsem Pan odpowiedział, że każdemu życzy takiego miejsca w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata.
- Bo taka jest prawda. Życzę wszystkim, którzy jeżdżą, aby odnosili sukcesy i pięli się w hierarchii. Ja w zasadzie zdobyłem wszystkie miejsca od ósmego do pierwszego. Dlatego doskonale wiem, że każde miejsce ma swój smak. Oczywiście, lepiej się zdobywa medale i lokaty na podium, ale jeśli się nie uda, trzeba chcieć się doskonalić. Fakt, parę lat z rzędu sięgałem po medale, ale tym razem zbyt dużo problemów sprzętowych zniweczyło mój wysiłek. Myślę, że w nadchodzącym sezonie wszystko wróci do normy.
- Krzepią Pana słowa o dalszym głodzie sukcesów. Chce Pan wrócić do czołowej trójki, a nadrzędnym celem będzie odzyskanie tytułu najlepszego żużlowca globu?
- Oczywiście, bo dopóki jeżdżę, chcę zdobywać najważniejsze tytuły. Tak naprawdę nie ma znaczenia, ile razy zwyciężałem w poszczególnych biegach, czy zawodach. W sporcie należy cały czas się uczyć, więc każdego roku wyciągam wnioski. Myślę, że z każdym kolejnym sezonem staję się lepszym zawodnikiem, dlatego w walce o najwyższe lokaty nie składam broni.
- Jak duże zmiany szykują się w Pana parku maszyn?
- Zawsze idę z duchem czasu i wprowadzam nowinki, ale dopiero sezon weryfikuje, czy są one lepsze od poprzednich ustawień. Powiem tylko, że jest parę takich rzeczy, które powinny spowodować, że będę szybszy.
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
- 1
- 2

