20.02.2012
Alarm dla miasta Tarnowa
Ryszard Niemiec: PRETEKSTY
Niniejszym wyręczam poniekąd kolegów dziennikarzy goszczących na gali kończącej XVII Plebiscyt na Najlepszego Piłkarza Małopolski...
W jej trakcie doszło do niekonwencjonalnego wystąpienia laureata - najlepszego trzecioligowca - Roberta Witka z tarnowskiej Unii. Piłkarz zaapelował do wszystkich ludzi dobrej woli o podjęcie działań ratujących jego zespół przed wycofaniem z rozgrywek z powodu pustej kasy w klubie! Medialne echa tej, przyznajmy, desperackiej manifestacji okazują się jednak mało słyszalne. Szkoda, bo jeremiada Witka skłania do zadumy, a moją akurat wyobraźnię prowokuje do omamu przewracania się w grobie śp. Antoniego Barwińskiego, najsłynniejszego piłkarza tarnowskiego. Powiada laureat, że znikąd nie widać chęci pomocy... Trochę to dziwne w mieście proweniencji tożsamej z niedecezjalnym Nowym Sączem, gdzie udaje się utrzymywać zespół na zapleczu ekstraklasy, co generuje wielokrotnie wyższe koszty. Dziwne tym bardziej, że miasto stać na kolejne podejście do budowania żużlowego Cosmosu. Gdyby bratniej sekcji piłkarskiej skapnęło z jego budżetu dziesiąta bodaj część, nędza z biedą zamienione by zostały na eldorado.
Dla piłki w mieście Tarnowie niepogoda trwa bowiem od dawna. Podupadający przemysł położył się cieniem na piłkarskich tradycjach Metalu, Tamelu, Błękitnych, Tarnovii, sprowadzając je na margines lub lokując w niebycie. Na krawędzi egzystencji, ledwie wiążąc koniec z końcem, podpierając się zadłużeniem i zastawem "rodowych sreber", funkcjonuje Unia, niegdyś aspirant do najwyższej klasy rozgrywkowej. To, że wciąż tli się w niej życie, to zasługa determinacji w pracy z młodzieżą, ciągle chętnej do treningu, pomimo braku perspektyw. Najgorsze jest rozluźnienie, kiedyś ścisłych, związków klubu z Zakładami Azotowymi. Pękają one od czasu, gdy wyszło na jaw, że parę lat temu drużyna "Jaskółek" uwikłała się w machinacje korupcyjne. Poziom tego nagannego procederu nie wykraczał poza czwartoligowy pułap, ocierając się o dolne progi społecznej szkodliwości, tym niemniej wyraźnie ostudził opiekuńcze nawyki kierownictwa "Azotów".
Na apel Witka momentalnie zareagował prezes krakowskiej Wisły Bogdan Basałaj świadom kibicowskiej sztamy na linii Unia - Wisła. Ledwie tarnowski laureat opuścił podium, padła propozycja rozegrania meczu między reprezentacjami Tarnowa i Krakowa, a wpływy z niego byłyby przeznaczone na wsparcie budżetu Unii. Wielkoduszny odruch zapewne przyjdzie wdrożyć, chociaż może wypada go potraktować jako ostrogę wywołującą niezgodę tarnowskiego środowiska na upadek piłkarzy Unii. Liczę nade wszystko, że materialną pałeczkę zatroskania od prezesa Basałaja przejmie prezes "Azotów" Jerzy Marciniak. Ten rzutki menedżer, z powodzeniem kierujący zakładami, znany jest z prosportowych sympatii. Jego inicjatywy niejednokrotnie stymulowały poziom tarnowskiego wyczynu. Może więc i tym razem?...
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
