13.02.2012
Piękny śpiew i ekstremalna jazda na nartach
SPORTOWE KLANY: Karpiele-Bułeckowie
Od lewej: Stanisław, głowa rodziny Jan i najmłodszy syn Szczepan Fot. Tomek Gola/The North Face Polish Freeskiing Open
Karpiele-Bułeckowie z Zakopanego to rodzina wielu talentów, mająca sukcesy w muzyce i w sporcie.
W tej pierwszej dziedzinie Jan senior jest cenioną postacią, znaną m.in. z zespołu Krywań (jest także architektem). Jeśli chodzi o sport, wszyscy trzej jego synowie zdobywali miejsca w krajowej czołówce. Jan junior zakończył karierę wspinaczkową i ski-alpinistyczną, Stanisław startuje w zawodach we freeskiingu, ale skupia się bardziej na muzyce (śpiewa w zespole Future Folk). Natomiast najmłodszy Szczepan jest jednym z kandydatów do kadry olimpijskiej.
Babcia inspiracją
Jak wszyscy synowie przyznają, w domu nie było tradycji sportowych, więcej było artystycznych. Oprócz ojca, muzykiem jest m.in. wuj Sebastian, lider zespołu Zakopower. Blisko znaleźli się jednak i sportowcy, za sprawą mamy Anny, z domu Bachledy-Curuś - alpejczycy Andrzej "Ałuś" (olimpijczyk, wicemistrz świata), czy jego syn Andrzej, 5. w igrzyskach w Nagano (1998 r~~). Inspiracja była jeszcze jedna.
- Narty zaczęły się od babci Zofii Karpiel-Bułecki. To dzięki niej były wyjazdy na narty za granicę. Babcia ma 78 lat i nawet wstawiła sobie endoprotezę biodra, żeby lepiej jej było jeździć. Ale tylko poza Polską, bo u nas góry są dla niej za małe - mówi Stanisław.
- Wszyscy uprawialiśmy sporty ekstremalne, ale w domu nigdy nam tego nie zabraniano - mówi najstarszy z braci Jan.
On zajmował się wspinaczką, był m.in. mistrzem Polski w konkurencjach na czas i na trudność. Startował w zawodach ski-alpinistycznych, uczestniczył w MŚ. Wybrał jednak drogę zawodową, skończył studia, prowadzi w Zakopanem biuro architektoniczne. - Po prostu nie było już czasu na treningi. Kiedyś trochę żałowałem, że musiałem zrezygnować, ale teraz już nie. Nadal aktywnie spędzam wolny czas, ciągle się wspinam, traktuję to jako hobby - wyjaśnia.
Freestyle'owa legenda
Młodsi bracia poszli inną sportową drogą, i do tego dłuższą. Stanisław jest prekursorem polskiego freeskiingu, "nowej fali" w narciarstwie dowolnym. Obecnie zawodnicy używają nart z zagiętymi oboma końcami (tzw. twin tip), co pozwala na jazdę tyłem, różne skoki, triki i ewolucje na specjalnych skoczniach i poręczach. Stanisław freestyle'a zaczął na poważnie w 1995 r~~, jeszcze na krótkich nartach (snowblade'ach). Później jako pierwszy z Polaków jeździł w zawodowym teamie, przez 5 lat, gdy jego popisy zainteresowały przedstawicieli marki Voelkl.
- Kiedyś na Eurosporcie zobaczyłem zawody freestyle'owe i się tym zainteresowałem. Szlak przecierała wtedy grupa New Canadian Air Force. Już wtedy na takich narciarzy patrzyli jak na ludzi, którzy mają coś nie tak z głową. W Polsce jak nas widzieli na naszych nietypowych nartach, to mówili, że mamy fajny sprzęt do nauki jazdy. To nas drażniło, ale takie komentarze pewnie wynikały z zazdrości. Bo jak widzieli, co potrafimy zrobić, jak skaczemy, to robiło to ogromne wrażenie - mówi Stanisław,
Najstarszy z braci nie dał się namówić na "dowolną" jazdę. - Niespecjalnie mnie to pociągało. Wolałem góry i sporty, w których dostaje się mocniejszy wycisk, jak ski-alpinizm. Lubię też inną jazdę na nartach, na przykład poza trasami - mówi Jan.
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.

