28.01.2012

Poza elitą na igrzyska

Grzegorz Sudoł podczas mityngu "Na Rynek Marsz" FOT. WACŁAW KLAG

KONTROWERSJE. Chodziarz Grzegorz Sudoł został pozbawiony miejsca w gronie sportowców objętych ekskluzywnym programem "Polska Londyn 2012".

Ta smutna informacja dotarła do Grzegorza Sudoła, gdy razem z trenerem Ilią Markowem wylewał siódme poty na zgrupowaniu w portugalskim Monte Gordo.

Z depeszą pospieszył Piotr Haczek, dyrektor sportowy Polskiego Związku Lekkiej Atletyki i zakomunikował najlepszemu polskiego chodziarzowi, że pół roku przed igrzyskami olimpijskimi w Londynie zostaje "odstrzelony" z programu. - Byłem, powiem szczerze, trochę rozgoryczony. Dlatego niezadowolenie wyraziłem wpisem na swojej stronie internetowej - mówi nam Sudoł. Wpis brzmi następująco: "Dzięki sponsorom mogę w spokoju przygotowywać się do igrzysk olimpijskich po pozbawieniu mnie optymalnych przygotowań ze strony PZLA (Ministerstwa Sportu)".

Do konfrontacji Sudoła z prezesem PZLA Jerzym Skuchą doszło w środę w siedzibie związku. Lekkoatleta jak najszybciej chciał zapoznać się z wszystkimi powodami, które wpłynęły na bolesną degradację. Prezes szybko odciął się od niewygodnych pytań.

- Powiedziałem Grzegorzowi, że to nie my podjęliśmy decyzję. Otrzymaliśmy ją z Ministerstwa Sportu i Turystyki. Wiem, że ministerstwo opiera się na opiniach "zespołu wsparcia", który jest przy tym klubie specjalnie powołany - odparł Skucha.

Na czele zespołu, którego kompetencją jest opieka nad klubem "Polska Londyn 2012", stoi Paweł Słomiński, były trener reprezentacji Polski w pływaniu, który z Otylią Jędrzejczak odnosił największe sukcesy. Obecnie, wraz z innymi członkami zespołu, opiniuje wartość sportowców, którzy dzięki specjalnemu programowi przygotowań mają największe szanse na medale w Londynie. - Osobom, o których wiem, że należą do zespołu, nie można odmówić kompetencji - zaznacza prezes PZLA.

Kluczową przesłanką, by pozbawić Sudoła miejsca w prestiżowym programie, było niepowodzenie na mistrzostwach świata w koreańskim Daegu. Kontuzja mięśnia przywodziciela uda zmusiła wówczas lekkoatletę do wycofania się z rywalizacji na dystansie 50 kilometrów.

- Moim zadaniem było zdobycie medalu w Daegu, bądź zajęcie czołowej lokaty, ale wypadek losowy sprawił, że musiałem zejść z trasy. Próbowałem przypomnieć, że w ostatnim czasie nie straciłem dobrej dyspozycji, o czym świadczą: pobity rekord kraju, minimum na 20 km oraz poprawiony rekord życiowy na 5 km - przypomina krakowianin.

Potok argumentów niczego nie zmienił i do najważniejszej imprezy sportowej 4-lecia Sudoł będzie przygotowywał się mniej prestiżową tzw. "ścieżką indywidualną". - Twierdzę, że w kwestii szkolenia Grzegorz nic nie straci - zapewnia prezes PZLA. Wyznacznikiem klubu "Polska Londyn 2012" jest pula pieniędzy, która gwarantuje sportowcom planowanie przygotowań z pełnym rozmachem. Według zapewnień Skuchy, po porównaniu obu programów - bezpośrednio dotyczących chodziarza AZS AWF Kraków - budżet "ścieżki indywidualnej" nie jest wiele uboższy. - Okazuje się, że wykreślone zostało jedno dwutygodniowe zgrupowanie dochodzeniowe w Krakowie, zaplanowane po kwalifikacjach w Dudincach. Jednak razem z dyrektorem sportowym ustaliliśmy, że jeżeli Grzegorz pomyślnie przejdzie kwalifikacje, znajdziemy środki finansowe na zgrupowanie w Krakowie - zapowiada sternik związku i dodaje, że Sudoł zakotwiczył w grupie m.in. z biegaczem Adamem Kszczotem: - Adam powiedział do mnie, że niczego mu tutaj nie brakuje, z wyjątkiem prestiżu.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.