12.01.2012

Wypadek Kubicy. Złamany piszczel? Nie, to kostka.

WYDARZENIE. Wczoraj, za sprawą włoskich mediów, świat obiegła informacja o złamaniu nogi przez Roberta Kubicę. Późnym wieczorem agencja ANSA sprostowała, że uszkodzona została kostka w nodze Polaka.

Według pierwszych doniesień z Włoch, Robert Kubica miał podczas porannego spaceru poślizgnąć się na oblodzonej drodze niedaleko swojego domu w miejscowości Pietra-santa. Polak, jak donosiły tamtejsze media, został przewieziony do szpitala Versilia w nieodległym Lido di Camaiore, gdzie badanie rentgenowskie wykazało, iż doznał pęknięcia (inne doniesienia mówiły o "mikrozłama-niu") kości piszczelowej prawej nogi - dokładnie w tym samym miejscu, w którym została ona złamana podczas wypadku w rajdzie Ronde di Andora 6 lutego 2011.

Według "La Repubblica", "La Gazzetta dello Sport" i innych mediów, Polak ze szpitala Versilia, na własne życzenie, miał zostać przetransportowany do szpitala Santa Corona w Pietra Ligure, w którym spędził ponad dwa miesiące po ubiegłorocznym straszliwym wypadku.

Oficjalnych informacji - w postaci komunikatu menedżera kierowcy Daniele Morel-lego - jednak się nie doczekaliśmy. My dotarliśmy do nieoficjalnego, ale wiarygodnego źródła. I zostaliśmy zaskoczeni. - To nieprawda - usłyszeliśmy. - Natomiast faktem jest, że Kubica wciąż odwiedza szpitale, bo przecież w dalszym ciągu przechodzi rehabilitację po wypadku sprzed jedenastu miesięcy.

Późnym wieczorem włoskie media informowały już, że Polak uszkodził (lub złamał) kostkę w prawej nodze, że założono na nią gips. Ale i te doniesienia trzeba traktować ostrożnie - zważywszy chociażby na pojawiające się w nich "oblodzenie". W tych dniach minimalna temperatura w rejonie, w którym mieszka Polak, wynosi 3 stopnie. W plusie.

Od 1 stycznia Robert Kubica jest bez kontraktu, po tym jak wygasła jego umowa z Lotusem Renault. Powrót do ścigania Polaka nie nastąpi prędko, i nie jest w ogóle pewne, czy wróci on do Formuły 1.

Tomasz Bochenek

tomasz.bochenek@dziennik.krakow.pl

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.