20.02.2012

Klasyczna demonstracja siły "królowej nart" w Jakuszycach

BIEGI NARCIARSKIE. Justyna Kowalczyk wygrała bieg na 10 km i znów prowadzi w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata

Justyna Kowalczyk (z prawej) odbiera gratulacje od głównej rywalki Norweżki Marit Bjoergen FOT. PAP/ GRZEGORZ MOMOT

- Tym razem Justyna była po prostu lepsza - powiedziała na mecie sobotniego biegu Norweżka Marit Bjoergen, największa rywalka Kowalczyk w wyścigu po Kryształową Kulę.

Więcej mówił wyraz twarzy Skandynawki, która straciła do piekielnie szybkiej Polki aż 36 sekund i przestała być liderką PŚ. Przewaga Kowalczyk wynosi teraz 14 punktów. - W tej chwili zamierzam odpocząć i potrenować, żeby do pełni formy wrócić w Lahti, bo walka o końcowe zwycięstwo w Pucharze Świata nie została jeszcze rozstrzygnięta. Można było się spodziewać, że Justyna da z siebie wszystko w Szklarskiej Porębie i we własnym kraju wygra zawody. Jednak teraz czas na mnie, bo zamierzam zdobyć Kryształową Kulę. Mimo, że sięgałam po nią już dwa razy, chcę udowodnić, że z każdym sezonem jestem lepsza i mocniejsza - dodała 32-letnia Bjoergen.

Zanim doszło do najważniejszego rozstrzygnięcia, w piątek podczas sprintu działy się rzeczy sensacyjne. Choć zdawano sobie sprawę, że technika łyżwowa nie jest ulubionym stylem biegaczki z Kasiny Wielkiej, kibice wierzyli, że ich doping poniesie Kowalczyk aż do finału. Faworytkę do zwycięstwa upatrywano m.in. w Bjoergen, która specjalizuje się w "łyżwie". Los zetknął obie godne siebie rywalki w drugim ćwierćfinale i Polka wraz z Norweżką niespodziewanie znalazły się za burtą sprintu techniką dowolną. Kapitalne tempo prezentowała najlepsza w tym sezonie amerykańska sprinterka Kikkan Randall i, gdyby nie upadek w finale, raczej nie pozwoliłaby cieszyć się ze zwycięstwa Idzie Ingemarstdotter. - Wynik pierwszej konkurencji nie wynikał z niczyjej słabości, a już na pewno w nocy w jakiś cudowny sposób nie zyskałam sił. Zresztą spałam tylko trzy godziny. Po prostu mamy różne specjalizacje - skwitowała Kowalczyk.

Większy smutek towarzyszył Bjoergen, która szykowała się, by w piątek zdecydowanie odskoczyć polskiej "królowej nart". Ostatecznie zajęła dopiero 22. miejsce i jej przewaga w klasyfikacji generalnej nad Kowalczyk stopniała do sześciu "oczek".

Bieg techniką klasyczną drugiego dnia rywalizacji na Polanie Jakuszyckiej w Szklarskiej Porębie był popisem Kowalczyk. - Ile sekund? Spiker czasami się nie przejęzyczył? - pytał zaskoczony pracownik obsługi technicznej, który stanął przed telebimem, obowiązki rzucił w kąt i przez kilkanaście minut obserwował popis rodaczki. Pierwszy pomiar czasu nie wskazywał, co wydarzy się na pozostałych do mety ponad ośmiu kilometrach. Prowadziła Bjoergen, druga była Therese Johaug, a strata Kowalczyk do liderki wynosiła niespełna 2 s. Wtedy biegaczka z Kasiny Wielkiej, niczym kierowca bolidu Formuły 1, wrzuciła najwyższy bieg i systematycznie powiększała przewagę. Doping wzdłuż trasy i wielka wrzawa około 5 tys. kibiców na stadionie rosły wraz z kolejnymi pomyślnymi informacjami po następnych pomiarach czasu.

Mimo szaleńczego tempa, Kowalczyk po minięciu linii mety nie wiła się na śniegu. Uśmiechnięta od ucha do ucha odbierała kolejne zasłużone gratulacje. Sprawiła, że Bjoergen mogła poczuć się, niczym juniorka, bo straciła do Polki grubo ponad pół minuty. Jeszcze większy dyskomfort odczuwała Johaug, pokonana o przeszło 50 s! - Niczego więcej zrobić nie mogłam, ale trzecie miejsce również jest znakomite - przyznała Johaug, trzecia zawodniczka biegu na 10 km techniką klasyczną.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.