28.01.2012

Co robią urzędnicy?

Starosta Jacek Juszkiewicz zagląda w przetargowe dokumenty FOT. BARBARA ROTTER-STANKIEWICZ

Imponujące wielkością, lecz nie jakością stare mapy, sukcesywnie zastępowane są nowymi, cyfrowymi, niezwykle dokładnymi i łatwo dostępnymi przez Internet dla zainteresowanych. Oczywiście różne są stopnie wtajemniczenia - każdy bez problemu może odnaleźć swoją działkę (na stronie starostwa), bardziej szczegółowe informacje zastrzeżone są dla geodetów, inwestorów itp.

W pokojach ruch jak w ulu - interesanci zamawiają wydruki map. Teraz to nie problem - nowa wielkoformatowa maszyna skanuje je i drukuje idealnie. Jeszcze nowocześniejszym nabytkiem jest GPS, dzięki któremu sprawdzać będzie można pomiary geodetów z dokładnością do...dwóch centymetrów.

Trzeba się spieszyć, bo godziny pracy dobiegają końca, a wicestarostę czeka złożenie elektronicznego podpisu na przelewach bankowych. By to zrobić, musi znów wyjść na spacer, do Rynku, gdzie mieści się Wydział Finansowy.

Godz. 17.20, gabinet wicestarosty

Chociaż jest już "po godzinach", na spotkanie z wicestarostą oczekują jeszcze: Bogdan Pasek, Agata Wasik-Bijak, czyli Biuro Informacji, Promocji i Współpracy Międzynarodowej.

Jak pokazać powiat? Jak informować, co tu się dzieje, jak promować? Wydawnictwa, gadżety, imprezy to wszystko jest na głowie dwóch osób. Na czerwiec planują "hicior": przewodnik po powiecie, 240 stron. - Myślimy też o przewodniku wirtualnym, zrobionym w oparciu o zdjęcia sferyczne - zapowiada Bogdan Pasek.

Powstaje także, przygotowywana własnymi siłami, nowa strona internetowa starostwa. Dlaczego tak się w to angażują? Pani Agata odpowiada, że po prostu robi to, co lubi, a szefowie jej zaufali i dali swobodę.

Godz. 18.20, gabinet wicestarosty

Koniec urzędowania. Na biurku czeka jeszcze sterta dokumentów do podpisania, przygotowana przez sekretarki - Katarzynę Bochenek i Magdalenę Moździerz. Chociaż “papiery" podpisuje się w każdej wolnej chwili, i tak na koniec dnia zostaje ich gruby plik.

Wicestarosta Mrozowski zbiera się do wyjścia i znajduje nierozpakowaną kanapkę, której nie zdążył zjeść. Chwila wahania: zabrać z powrotem do domu i narazić się żonie, czy zostawić w szufladzie i zjeść następnego dnia rano? Wybiera drugą opcję.

BARBARA ROTTER-STANKIEWICZ

barbara.rotter@dziennik.krakow.pl

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.