28.01.2012
Co robią urzędnicy?
Starosta Jacek Juszkiewicz zagląda w przetargowe dokumenty FOT. BARBARA ROTTER-STANKIEWICZ
DZIEŃ OTWARTY. Jak minął poniedziałek, 23 stycznia 2012 roku w Starostwie Powiatowym? Od rana do wieczora towarzyszyliśmy wielickim starostom, przypatrując się ich codziennej pracy i sprawdzając, czemu ona służy.
Co robią urzędnicy? Powszechnie wiadomo, że nic pożytecznego - przychodzą do biura, piją herbatkę i przekładają papiery. Ci ważniejsi od czasu do czasu coś uroczyście otwierają i podpisują dokumenty. Takie panuje przekonanie. Czy pokrywa się ono z rzeczywistością?
Godz. 8.45, gabinet starosty
Poniedziałki to w urzędzie dzień nietypowy - pracuje się do godz. 17. Część osób przychodzi jak zwykle, na 7.30, a część - później, by być do dyspozycji mieszkańców także późnym popołudniem.
Dla starosty Jacka Juszkiewicza i wicestarosty Mirosława Mrozowskiego pierwszym punktem urzędowania jest spotkanie z prezesem Powiatowego Parku Rozwoju Michałem Roehlichem oraz skarbnikiem powiatu - Beatą Orczyk. Nie bez powodu - trzeba przedstawić ocenę bankowych ofert na emisję obligacji, dzięki którym finansowany ma być drugi etap budowy obiektu dla Zespołu Szkół Zawodowych i Szkoły Specjalnej. Za kilkadziesiąt minut otwarte zostaną przetargowe oferty firm budowlanych, zainteresowanych tą inwestycją. Wszystko będzie jasne.
- Inwestorem jest Powiatowy Park Rozwoju. Zdecydowaliśmy się na takie rozwiązanie, żeby nie blokować innych inwestycji w powiecie - tłumaczy prezes Roehlich. - Na dokończenie budowy Zespołu Szkół potrzeba jeszcze około 18 mln złotych netto, a z odsetkami 26-27 mln - dodaje skarbniczka. - To ostatni moment dla powiatów na takie duże inwestycje w samorządach - obawia się Mirosław Mrozowski - coraz częściej mówi się o dalszym, odgórnym ograniczaniu inwestycji samorządowych.
- Wracamy do gospodarki centralnie planowanej -podsumowuje Michał Roehlich.
- To wstrzyma rozwój kraju. Specjaliści już się na ten temat wypowiadali. Ograniczone inwestycje samorządowe to spadek liczby miejsc pracy, wyhamowanie gospodarki - mówi Jacek Juszkiewicz.
- Samorządy wiedzą, co robią, nie trzeba ich pilnować i ograniczać. Mają świadomość, że gmina czy powiat jest... przedsiębiorstwem. A zyskiem tego przedsiębiorstwa jest zadowolony mieszkaniec - uważa wicestarosta .
Wracamy do szkolnego tematu. - Najkorzystniejszą formą pożyczki byłyby obligacje, których poręczycielem będzie powiat, ale sprawą musi zająć się któryś z banków. W grudniu zaprosiliśmy banki, by były agentami emisji naszych obligacji. Otrzymaliśmy 3 interesujące dla nas oferty - informuje Beata Orczyk. - Teraz musimy je dokładnie przeanalizować i dalej negocjować.
Godz. 10, sala obrad
Koperty już leżą na stoliku. Jest ich 11. Przy długich stołach - zainteresowani przedsiębiorcy. Czekają w napięciu na kolejne dane, które spokojnie odczytuje Aneta Kaczor - kierownik Wydziału Funduszy Europejskich, Rozwoju Gospodarczego i Inwestycji.
Ale emocji nie brakuje. Uczestnicy spotkania skwapliwie notują informacje. Prezes Roehlich, pani skarbnik i starostowie nadstawiają uszu: czy padnie kwota, która pozwoli obniżyć koszt przedsięwzięcia? Jest! I to kilkakrotnie. Najtańsza oferta opiewa na 16 mln 300 tys. zł netto, najdroższa na 22 mln.330 tysięcy. Różnica w kwotach brutto - błahostka - 9 milionów złotych.
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.

