28.01.2012
Finanse w pozycji sześć na dziewięć
BUDŻET. Tak niewielkiej przewagi podczas decydowania o kształcie gminnych finansów burmistrz Jan Makowski - sprawujący władzę od 2002 roku - jeszcze nie miał
Radni zdecydowali wczoraj o kształcie gminnego budżetu Fot. Aleksander Gąciarz
Budżet Proszowic na 2012 rok został wczoraj przyjęty dzięki głosom dziewięciu radnych. Przeciwko uchwale głosowało sześć osób. Tak niewielkiej przewagi podczas decydowania o kształcie gminnych finansów burmistrz Jan Makowski - sprawujący władzę od 2002 roku - jeszcze nie miał.
- Przyznam, że ten wynik był dla mnie zaskoczeniem. Myślałem, że decyzja zostanie podjęta jednomyślnie. Uważam, że budżet jest bardzo czytelny i nie wiem, jakie radni mogli mieć do niego zastrzeżenia - powiedział nam po głosowaniu.
Szkoły zapalne
Takiego rozkładu głosów na sesji należało się jednak spodziewać. Identycznie wyglądały wyniki głosowania podczas środowego posiedzenia połączonych komisji Rady Miejskiej. To sprawa funkcjonowania oświaty stanowiła najpoważniejsze ognisko zapalne wokół uchwały budżetowej. I nie zmieniło tego nawet to, że w budżecie nie ma ani słowa na temat likwidacji szkół, czy ich przekształcenia w placówki niepubliczne. Mimo to temat od dłuższego czasu pojawia się w wypowiedziach przedstawicieli samorządu.
Z liczbami ciężko dyskutować. W roku 2011 na 1774 uczniów gmina dostała z państwowej kasy niespełna 11,5 miliona złotych. Tymczasem tegoroczne wydatki na oświatę to 18,9 mln zł. Ponad 7 mln trzeba zatem do subwencji dopłacić. W przeliczeniu na ucznia subwencja wynosiła 6480 zł. W siedmiu na osiem szkół samorządowych rzeczywiste koszty utrzymania dziecka są wyższe, w skrajnych przypadkach przekraczają 14 tysięcy złotych.
Nagły zwrot
Właśnie z powodu niepewnej przyszłości małych szkół przeciwko budżetowi zagłosowali nawet (a może przede wszystkim) ci radni, którzy do tej pory byli postrzegani jako zdecydowani stronnicy burmistrza Makowskiego. - Ten budżet nie daje gwarancji, że do końca roku wystarczy pieniędzy na wynagrodzenia dla nauczycieli. Burmistrz nie ukrywa, że dla ratowania finansów chce się pozbyć części szkół. Dlatego nie mogłem tej uchwały poprzeć. Moim zdaniem oszczędności należy szukać gdzie indziej. Uważam, że są jeszcze rezerwy: można zmniejszyć wydatki w obsłudze szkół, w liczbie etatów. To by pozwoliło na przetrwanie zagrożonych placówek. Proszę zauważyć, że do roku ubiegłego inwestowaliśmy w te szkoły, kupowaliśmy dla nich sprzęt, chwaliliśmy się, że mamy wykształconych nauczycieli a wyniki osiągane przez uczniów są niezłe. A tu nagle mamy nagły zwrot w drugą stronę - mówi Krzysztof Nowak ze Stogniowic.
Burmistrz z kolei odpiera te argumenty: - Dziwię się trochę radnym, bo przecież dzisiaj o szkołach nie było mowy. Zaraz jednak dodaje: - Dziewięć szkół to jest samobójstwo dla gminy. Musimy sieć zreorganizować. Nie mówię, żeby od razu likwidować, ale w grę wchodzi przekształcenie w placówki niepubliczne. Niech dyrektorzy, rodzice, sołtysi, wezmą sprawy w swoje ręce - mówi i dodaje, że optymalna według niego sieć szkół samorządowych to Gimnazjum oraz Szkoła Podstawowa numer 1 w Proszowicach,a także Zespoły Szkół w Kościelcu i Klimontowie.
Łączenie klas zamiast likwidacji
Nie wszyscy wierzą, że działania doraźne - takie jak plan oszczędnościowy przygotowany przez dyrektora Zespołu Ekonomiczno-Administracyjnego Oświaty, Kultury, Zdrowia i Sportu Wojciecha Ogara - uzdrowią gminne fundusze. - To jest budżet na miarę tego roku. Jest on do przyjęcia, bo jest zamknięty i równoważy się. Niemniej wśród coraz większej grupy radnych zaczyna przeważać opinia, że ta sieć szkół, którą mamy w gminie, jest na dłuższą metę nie do utrzymania. I jeżeli nawet budżet na rok 2012 zrealizujemy, to bez radykalnych działań dzisiaj, w latach następnych już może to być niemożliwe - przekonuje przewodnicząca Komisji Budżetu i Planu Beata Korfel. Z kolei Paweł Sroga zwraca uwagę na inne zagrożenie: - Przy takiej strukturze finansów grozi nam drastyczny spadek jakości usług świadczonych przez gminę we wszystkich dziedzinach.
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
- 1
- 2

