23.02.2012
Gruba kreska po olkusku
SIATKÓWKA. Kłos Olkusz na zakończenie części zasadniczej w III lidze mężczyzn pokonał we własnej hali Biskupice 3-1, zostając wiceliderem tabeli. Przed podopiecznymi Romana Sochy półfinał o II ligę.
Wynik ostatniego meczu nie miał żadnego znaczenia dla układu tabeli. Olkuszanie przegrali mistrzostwo Małopolski i - tym samym prawo organizacji turnieju półfinałowego - tydzień wcześniej, ulegając także we własnej hali liderującemu MKS Andrychów, w trzech setach.
- W związku z tym, że mecz nie miał znaczenia dla układu tabeli, dałem szansę pokazania się tym, którzy wcześniej mniej grali - zdradza Roman Socha, trener olkuskich siatkarzy. - Pierwszą partię przegraliśmy, bo w niej wystąpiliśmy w całkowicie rezerwowym składzie. Strata seta niczego jeszcze nie przesądzała, ale wolałem nie kusić losu. Po drobnych korektach nasza gra wróciła na właściwe tory.
Jednak do ideału tego dnia olkuszanom sporo brakowało.
- Nie mogłem skorzystać z usług Damiana Parkitnego, a - jakby tego było mało - na początku drugiej partii urazu nabawił się Karol Szczepanik - zwraca uwagę olkuski szkoleniowiec. - Po raz kolejny musiałem korygować ustawienie. Jednak w każdym secie musiałem dokonywać korekt. Taki już tego dnia był nasz los. Liczyło się jednak zwycięstwo. Wygraliśmy kolejny mecz za trzy punkty.
Po zakończeniu sezonu zasadniczego olkuszanie mają trzy tygodnie na przygotowanie się do turnieju półfinałowego o II ligę. Przyjdzie im się zmierzyć z ekipami reprezentującymi regiony łódzki, świętokrzyski i podkarpacki.
- Na pewno przed półfinałami o II ligę wiele musimy poprawić - zwraca uwagę Roman Socha. - Rezerwy drzemią w zagrywce. Jeśli ona będzie funkcjonowała bez zarzutu, to zawsze będzie nasz atut. Od ekstraklasy do lig regionalnych sporo zależy od zagrywki.
W Olkuszu odkreślają grubą kreską część zasadniczą. Zespół przegrał tylko dwa spotkania z liderem tabeli Andrychowem, w tym raz zdobył w nim punkt pocieszenia. W całym sezonie stracił tylko osiem setów.
- Jednak w barażach o II ligę spotkamy mocniejszych rywali od tych, z którymi przyszło nam się potykać w Małopolsce. Walka dopiero przed nami - kończy Roman Socha.
Jerzy Zaborski
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
