23.02.2012
Ruch, a nie Słowacja
PIŁKA NOŻNA. Niemiłe doświadczenia Sandecji za południową granicą Polski
Zamiast do Lipan, Sandecja uda się w sobotę na Górny Śląsk, gdzie stoczy sparing z Ruchem Chorzów FOT. (KOW)
Zmieniony został sobotni sparingpartner Sandecji Nowy Sacz. Zamiast udawać się w kolejną podróż na Słowację, podopieczni trenera Roberta Moskala pojadą na Górny Śląsk, gdzie zmierzą się z chorzowskim Ruchem.
- Drużyna "Niebieskich" swój ekstraklasowy mecz toczy już w piątek, dogadałem się więc z trenerem Fornalikiem, że ten utworzy drużynę z graczy, którzy krócej w nim zagrają i zmierzy się z nami - mówi szkoleniowiec biało-czarnych. - Na sobotę mieliśmy zaplanowany sprawdzian z zespołem z Lipan, ale chętnie od niego odstąpimy.
Niemile wspominać bowiem będą sądeczanie swą ostatnią wyprawę do wspomnianej miejscowości. Na 20 min przed wyjazdem otrzymali od Słowaków telefon, że ci nie zdążą przygotować drużyny i rezygnują ze sparingu. Strony jakoś się dogadały. Po przybyciu na miejsce, piłkarze z Nowego Sącza zobaczyli kilku miejscowych mężczyzn zajętych przy odśnieżaniu boiska. Na widok Polaków porzucili łopaty, wręczając je gościom. Nie pomogły protesty: murawę należało doprowadzić do stanu używalności. Sytuacja zaogniła się, gdy przyszło płacić za wynajem boiska. Słowacy upierali się przy wcześniej ustalonej kwocie, Polacy - skądinąd słusznie - domagali się jej obniżenia. W pewnym momencie gospodarze chcieli nawet wzywać policję. Obyło się na szczęście bez awantur, niesmak jednak pozostał.
- W tej sytuacji z ulgą przyjąłem możliwość skonfrontowania się z Ruchem - kontynuuje Robert Moskal. - I rywal jawi się jako bardziej wymagający, i mamy gwarancję zagrania na przygotowanej do biegania po niej murawie.
Wczoraj biało-czarni pojechali jednak za południową granicę. Zakontraktowanego bowiem wcześniej sparingu z Michalowcami nie wypadało odmawiać.
- Kibiców przygotować muszę na niekorzystny wynik mojej drużyny - przestrzega trener Sandecji. - Nie zakładam jej z góry, ale staram się realnie spoglądać na rzeczywistość. Przeciwnik jest naprawdę silny - walczy o awans do słowackiej ekstraklasy, a jak znam życie, to w razie potrzeby pewnie pomogą mu miejscowi sędziowie. Poza tym we wtorek zaaplikowałem swoim chłopakom ciężki trening. Jego trudy muszą być dzień później odczuwalne.
Jak już informowaliśmy, z drużyną z ul. Kilińskiego trenuje 24-letni serbski pomocnik Borys Jukić, którego ostatnim klubem był występujący w chorwackiej II lidze Mosor Zrnovica.
- Na treningach nie olśniewa, ale też nie odstaje od swych partnerów. Dostanie szansę w środowym sparingu. Przyznam jednak, że bardziej do drużyny przydałby mi się Słowak Erik Novisedlak. Szkoda, że w kraju zatrzymały go sprawy rodzinne - powiedział Robert Moskal.
Daniel Weimer
daniel.weimer@dziennik.krakow.pl
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
