03.09.2010
Czterdzieści procent miasta nie ma kanalizacji opadowej
BEZPIECZEŃSTWO. Praktyka pokazuje, że w Krakowie notorycznie podtapiane są nie tylko miejsca położone w pobliżu rzek.
Fot. Piotr Kędzierski
Na nowych osiedlach na obrzeżach miasta system kanalizacji jest najczęściej rozdzielczy, czyli osobny dla ścieków komunalnych oraz dla wód opadowych. Jak już wiemy, tego drugiego systemu często ulica po prostu nie ma. Jeśli na drodze pojawi się tam woda lub podtopione zostaną piwnice, to często jest to pośrednio efekt działania samych mieszkańców. - Te osiedla są w dużej mierze zabetonowane, więc woda nie ma możliwości odejść naturalnie, np. wsiąknąć w grunt. To z kolei skłania czasem mieszkańców do nielegalnego podpinania swoich rynien pod kanalizację miejską - tłumaczy Katarzyna Müller z MPWiK. Krakowskie MPWiK walczy z tym m.in. dzięki inspekcji telewizyjnej oraz zadymianiu kanalizacji. Wykrywanie takich przypadków to jednak praca wyjątkowo żmudna i często nie dająca większych rezultatów.
Czy istnieje niebezpieczeństwo, żeby to źle przeprowadzone remonty kanalizacji wpłynęły na rekordową liczbę tegorocznych podtopień? MPWiK zapewnia, że wszystkie projekty techniczne przebudowy sieci kanalizacyjnej zawierają w sobie ocenę geologiczną. - Nie ma możliwości, aby wprowadzane przez nas zmiany zakłócały naturalne kanały spływu wody - podkreśla Katarzyna Müller.
Jadwiga Nowak
krakow@dziennik.krakow.pl
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.

- 1
- 2
