04.02.2012
Chemia domowa
Barbara Rotter-Stankiewicz: ZA MOICH CZASÓW
Proszek do szorowania w tekturowym pudełeczku, szare mydło biały jeleń, płatki mydlane, pasta do podłogi "Miś", a potem "Boy"...I jeszcze denaturat do mycia szyb. Do usuwania kamienia w toalecie służyła soda kaustyczna albo kwas solny, kupowane w chemicznym sklepie na Stradomiu.
To właściwie wszystkie domowe "kosmetyki", jakie zapamiętałam z dzieciństwa. Podejrzewam, że nie było ich wiele więcej, co doskonale korelowało z wachlarzem urządzeń sprzątających: miotłą, szczotką, ścierką i metalowymi...
Pełna wersja artykułu dostępna w serwisie DziennikPolski24.pl.
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
