04.02.2012

Sumienia polityków czyszczone śmiechem

Dzięki temu kabaretowi w jeden dzień w roku, parlamentarzyści, eurodeputowani, samorządowcy porzucają poważne zajęcia dla teatralnej sceny

Bartosz Arłukowicz - dziś minister zdrowia Fot. Anna Kaczmarz

Uczą się tekstu pomiędzy ważnymi naradami. Chodzą po sejmie z kartkami, recytując we własne mankiety dla nich napisane wiersze. Wybiegają z posiedzeń komisji, by odebrać przez internet plik mp3 z nagranym w odpowiedniej tonacji z podkładem muzycznym. Śpiewają w swoich gabinetach, pilnie strzeżeni przez asystentów, by nikt im w tym nie przeszkadzał. Nie raz wiezieni samochodem ze spotkania na spotkanie odbywają próby przez telefon. Zdarza się, że nucą do telefonu, lub wypowiadają tyradę króliczka, Indianina czy człowieka pierwotnego, wzbudzając zdziwienie i uśmiech otoczenia.

A wszystko za sprawą realizowanej od dwunastu lat w teatrze Groteska Reality Shopka Szoł. Dzięki temu kabaretowi w jeden dzień w roku, parlamentarzyści, eurodeputowani, samorządowcy, czyli najważniejsze postaci naszego życia politycznego porzucają poważne zajęcia dla teatralnej sceny. Przeistaczają się m.in. w czarnoksiężnika, przedszkolaka, błazna, diabła, rycerza, faworytę, temidę, hipisa i śmieją się z siebie w głos, wystawiając się na śmiech publiczności. Pozwalają sobie doklejać zęby i włosy, powiększać uszy, malować ciała na kolorowo a czasami rozbierać prawie do naga. Przy tym śpiewają, tańczą i recytują. Wiedzą, że śmiech to zdrowie, że nic tak nie działa oczyszczająco, jak autoironia i nic tak nie czyści sumienia politycznego jak dobry dowcip na swój temat.

Gabinet dyrektora teatru na dziesięć dni przed premierą zawalony jest ubraniami. Trudno się ruszyć, bo wszędzie wielkie wiklinowe kosze z ciuchami, worki z butami czy rekwizytami. Do sekretariatu też się wejść już prawie nie da, bo wolną przestrzeń zabrały wieszaki z kostiumami.

Każdy z kostiumów ma karteczkę z imieniem i nazwiskiem. Czytam: Bartosz Arłukowicz, Beata Kempa, Ireneusz Raś, Jacek Kurski, Andrzej Dera, Ryszard Kalisz, Jacek Majchrowski, Róża Thun. Za chwilę pojawią się kolejne wieszaki i kolejne kostiumy a wśród nich przygotowany dla Joanny Senyszyn, Bogusława Sonika czy Jerzego Wenderlicha, który i tym razem pokaże swój talent skrzypka. Buty poukładane parami... czekają na przymiarkę.

- Jak już jesteś, to sprawdź czy ci ten frak pasuje - mówi Małgorzata Zwolińska, scenografka i kostiumolog. Szybko przymierzam, leży idealnie. Trudno się dziwić, Gośka słynie z dobrego oka. Potrafi odpowiednim ubraniem ukryć kobiece kompleksy. - Kobiety, które występują na naszej scenie zwierzają mi się, gdzie mają za dużo, a gdzie za mało. I ja im pomagam odpowiednim kostiumem - dodaje.

Mój kostium jest prosty; zawsze rozpoczynam shopkę we fraku, śpiewając za każdym razem inny tekst do tej samej melodii z "Kabaretu". Ale gwiazdy polityki co roku występują w nowej scenie, wcielają się za każdym razem w innych bohaterów i mają nową wielką oprawę, pełną często aktorów, tancerzy albo chórzystek. To wszystko powoduje, że do jednego przedstawienia trzeba przygotować dobrze ponad sto kostiumów.

Choć Reality Shopka Szoł, to tylko trzy godziny wielkiej zabawy, praca nad przygotowaniem trwa wiele miesięcy. Kabaret składa się z 30-40 numerów, będących odrębnymi scenami.

Twórcami scenariusza jest tzw. zespół trojga: Adolf Weltschek, reżyser shopki i dyrektor Groteski, Małgorzata Zwolińska i Jacek Stankiewicz, dyrektor wykonawczy całości. - Siadamy, dyskutujemy i shopka się rodzi, spływa na nas z góry - mówi Adolf Weltshek. - Mamy zeszyt, w którym notujemy pomysły przez cały rok - dodaje Jacek Stankiewicz. - Wpisuję do zeszytu pomysły albo na kostiumy dla konkretnej osoby, albo na postać - tłumaczy Małgorzata Zwolińska.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.