04.02.2012
Przed skutkami zimna można ratować się gorącą herbatą, elektrycznymi butami lub koszulką z króliczej wełny
ZIMA. Od kilku dni stacje benzynowe i sklepy motoryzacyjne przeżywają oblężenie. Akumulatory, prostowniki i kable rozruchowe znikają z półek jak świeże bułeczki.
Za oknami wskaźniki termometrów przekraczają granicę -20, a nawet -30 stopni Celsjusza. Mroźna zima zaskakuje nas w słabo ogrzanych mieszkaniach, w pracy, a także podczas odpalania samochodu.
- Od ubiegłego weekendu ilość sprzedanych urządzeń grzewczych i motoryzacyjnych rośnie wprost proporcjonalnie do spadku temperatury - mówi Michał Sikora z Tesco Polska, zauważając, że większość klientów zabezpieczenie samochodu i domu przez mrozem zostawiła na ostatnią chwilę.
W hipermarkecie akumulator można kupić już od 140 zł. W sklepie jego koszt wzrasta nawet trzykrotnie. - Tanie akumulatory to jednorazówki, które podczas awarii mogą uszkodzić inne części w aucie - podkreśla Tomek, właściciel warsztatu samochodowego, dodając, że koszt droższego, ale trwalszego produktu zwraca się po kilku latach.
Zainteresowaniem wśród klientów cieszą się również odmrażacze do zamków, zimowe płyny do spryskiwaczy i depresatory, które obniżają temperaturę zamarzania paliw, smarów i olejów. - Najwięcej klientów przychodzi do nas rano, tuż po nieudanej próbie wejścia do samochodu - mówi pracownik stacji benzynowej.
Warto także pomyśleć o zabezpieczeniu własnej osoby przed mrozem. Dla krakowskich taksówkarzy ważniejszy od ciepłej kabiny samochodu jest jednak zarobek. Czekanie na klienta z zapalonym silnikiem kosztuje. - Dwulitrowy diesel podczas postoju spala średnio 15 zł na godzinę. Jeśli później wykonam kurs za 10 zł, to jestem stratny - wylicza cenę ciepła taksówkarz.
Kierowcy krakowskiej komunikacji miejskiej mogą liczyć na kubek gorącej herbaty przywieziony przez kolegów z pracy. - Zwłaszcza podczas awarii, które potrafią zatrzymać tramwaj na mrozie nawet na kilka godzin - zapewnia Marek Gancarczyk z MPK Kraków, podkreślając, że motorniczy słabo ogrzewanego tramwaju musi pracować w takich warunkach przez 10 godzin dziennie.
Ogrzać ciało można również za pomocą elektrycznych butów, koca czy poduszki. Takie urządzenia nie są jednak tanie. Ciepłe buty na prąd kosztują ok. 250 zł. Podobnie jest z rozgrzewającą bielizną. Za koszulkę z króliczej wełny, która skutecznie ochroni nas przed wychłodzeniem, musimy zapłacić 150 zł.
Marcin Banasik
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
