04.02.2012

Złoty krzyż

Z pozycji gracza

W tym tygodniu światowe giełdy, m.in. warszawska, kontynuowały wzrosty.

U nas był to już piąty tydzień zwyżki i co istotne, jej tempo przyspieszyło. W ujęciu dziennym piątkowy wzrost był siódmym z rzędu. Na wykresach indeksów wielu giełd analitycy techniczni widzą formację "złotego krzyża". Taka sytuacja ma miejsce, gdy średnia 200-sesyjna zostaje przecięta od dołu przez 50-sesyjną lub 100-sesyjną. Zdarzenie takie jest powszechnie uznawane za jeden z najsilniejszych sygnałów wejścia na rynek, co tłumacząc na zwykły język, oznacza moment kupna akcji w związku z wysokim prawdopodobieństwem kontynuacji dalszych zwyżek. Niestety, na WGPW do takiej sytuacji jeszcze nie doszło i z punktu widzenia analizy technicznej sytuacja rynku jako całości dalej nie uległa zmianie i trend boczny jest kontynuowany. Twierdzenia te dotyczą jednak indeksów. Na poszczególnych spółkach jest często inaczej. Wśród walorów, które w czasie bessy najsilniej spadały, jest już kilka takich, których skala odbicia przybiera imponujące rozmiary. Np. kurs Biotonu w ciągu miesiąca wzrósł z 6 gr do 12 gr, co, jak łatwo policzyć, oznacza 100 proc. zwyżki. Generalnie takie zachowanie kursów jest typowe dla początku hossy. Dowodem na to, że nastroje są coraz lepsze i wchodzimy w rynek byka, jest jego reakcja na informacje. Te nie najlepsze są w coraz większym stopniu ignorowane, natomiast dobre, nawet już wcześniej częściowo znane, są przyjmowane hurraoptymistycznie i są w stanie pchnąć kurs spółek o kilkadziesiąt procent w górę i to w czasie jednej sesji. Przykładem może być czwartkowy, 26-proc. wzrost kursu CEDC, producenta alkoholi, po informacji, że Russian Standard pragnie zwiększyć udział w akcjonariacie tej firmy z 9,9 proc. do 33 proc. Z drugiej strony są dowody typowej dla hossy częściowej głuchoty rynku na złe informacje, jak np. tylko 1-proc. spadek kursu Impexmetalu po informacji prezesa, że zyski tej spółki w 2012 r. będą sporo niższe od tych w 2011 r. Niestety, mimo tych pozytywów, skala wzrostu w Warszawie jest ciągle dużo mniejsza niż na większości innych rynków. Bardzo słabo wyglądamy na tle indeksów amerykańskich. S&P od zeszłorocznego dołka zyskał już ponad 23 proc., gdy nasz WIG20 tylko ok. 15 proc. W przypadku NASDAQ różnica jest jeszcze większa, gdyż w piątek ok. 17 znalazł się on na poziomie nienotowanym od 2010 r. Piątkowe otwarcie na WGPW było na maleńkim minusie. Potem nastąpiła powolna zwyżka. O godz. 14.30 podano informacje z amerykańskiego rynku pracy. Okazały się one zaskakująco dobre. Przybyło 240 tys. nowych miejsc pracy poza rolnictwem, gdy oczekiwano jedynie 170 tys. Dodatkowo bezrobocie spadło z 8,5 proc. do 8,3 proc. Także opublikowany o godz. 16 wskaźnik koniunktury ISM dla usług wzrósł do 56,8 pkt, gdy analitycy spodziewali się wartości 53 pkt. O tym, że Amerykanom (no, może nie wszystkim) powodzi się coraz lepiej, może świadczyć też styczniowy ponad 20-proc. wzrost sprzedaży mercedesów. Reakcja na te dane w Warszawie była tylko przez krótki czas pozytywna i WIG20 zbliżył się na 2,4 pkt do granicy 2400 pkt, a kontrakt czerwcowy poziom ten nawet przekroczył. Potem było już dużo gorzej i na zamknięciu WIG20 zyskał symboliczne 0,16 proc., chociaż skala wzrostu indeksów "mikrusów" sWIG80 była przyzwoita i sięgnęła 1 proc. Na innych rynkach główne indeksy znowu zyskały zdecydowanie więcej, np. DAX wzrósł o 1,63 proc.

Gracz

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.